Sport

Artykuły

Międzygminne Zawody Sportowo-Pożarnicze w Kamieniu

W Kamieniu 21.06.2015 odbyły się Międzygminne Zawody Sportowo-Pożarnicze, w których wzięło udział 10 drużyn z gminy Jeżowe: osiem męskich i dwie żeńskie. W klasyfikacji gminnej w grupie mężczyzn zwyciężyli strażacy z OSP Jeżowe (skład: Łukasz Kalinowski, Piotr Misiak, Andrzej Drabik, Łukasz Piela, Michał Piędel, Dominik Mul, Adam Rurak, Dawid Górski, Mateusz Piędel), II miejsce zajęła drużyna OSP Stary Nart, natomiast III - OSP Groble. W grupie kobiet zwyciężyła OSP Jeżowe (skład: Karolina Zybura, Anna Drabik, Katarzyna Chowaniec, Katarzyna Drabik, Katarzyna Rurak, Karolina Rychlak, Sabina Mścisz, Agnieszka Laufer, Joanna Rychlak), a drugie miejsce przypadło drużynie z Cholewianej Góry.

Krzysztof Lesiczka

 

2 sierpnia 2015

Zabytkowe samochody w Jeżowem

Stało się już niemal tradycją, iż każdego roku Stalowa Wola gości uczestników Mistrzostw Polski Pojazdów Zabytkowych, gdzie organizowana jest jedna z rund tej imprezy. Podobnie było w tym roku. I rundę mistrzostw zorganizował w dniach od 7 do 10 maja stalowowolski Automobilklub.
W bieżącym roku trasa stalowowolskiej części mistrzostw prowadziła przez tereny dawnej Puszczy Sandomierskiej. Po raz drugi w historii imprezy zabytkowe auta przejechały przez Jeżowe. Wcześniej miało to miejsce wiosną 2008 roku, kiedy to kierowcy zatrzymali się na chwilowy odpoczynek w pobliżu Zespołu Szkół im. ks. Stanisława Staszica, a młodzież szkolna z wielkim zainteresowaniem podziwiała niezwykłe maszyny.
8 maja na trasę mistrzostw wyruszyło ze Stalowej Woli 28 załóg, wśród których było 9 załóg reprezentujących powiat stalowowolski. Pozostali kierowcy i właściciele zabytkowych aut reprezentowali: Bielsko-Białą, Rzeszów, Warszawę, Lublin, a także Holandię (1 załoga).
Do Jeżowego auta zaczęły przyjeżdżać po godzinie 10. Zapowiedź ich przyjazdu przyciągnęła sporą ilość osób. Na pokaz wybrała się także cała społeczność szkolna ze szkoły podstawowej w Jeżowem-Centrum. A było co podziwiać. Organizatorzy przygotowali dla mieszkańców Jeżowego niesamowitą dawkę rozrywki. Na Placu Targowym zorganizowany został bowiem mini rajd, podczas którego zaprezentowały się wszystkie auta mistrzostw. Największy podziw wśród zebranych wywołał 90-letni Peerless 67 angielskiego producenta. Ponadto trudno było oderwać wzrok od czerwonego MGA z 1959 roku, Polskiego Fiata 508 III Junaka z 1935 roku, czy Singera 9 Roadstera z 1939 roku.
Najstarsze auto tegorocznych mistrzostw wyprodukowane zostało w 1925 roku, natomiast najnowsze w 1977 roku. W Jeżowem można było podziwiać następujące auta: Peerless 67 (1925), Polski Fiat 508 III Junak (1935), Singer 9 Roadster (1939), Triump Roadster 2000 (1949), Skoda 1101 (1948), Mikrus WSK (1959), WSK Mikrus MR-300 (1959), MGA (1959), Mercedes W114 (1969), Chevrolet Corvette (1967), Ford Mustang (1966), Opel Kadett B Rallye (1969), Fiat 850 (1967), Mercedes w108 (1967), Warszawa Kombi (1969), SAAB 96 (1962), Mercedes w108 (1966), BMW 2002ti (1970), Mercedes (1967), Mercedes Benz 289SE (1972), Mercedes (1967), Mercedes Benz 280SE (1972), Mercedes Benz W111 coupe (1971), Fiat 126p (1979), Porsche 928 (1971), Jaguar E (1971), Syrena 105 (1979), Mercedes 450 SLC (1975) oraz Mercedes W123 (1977).
Po niezwykle emocjonującym rajdzie w Jeżowem jego uczestnicy udali się do Leżajska, gdzie zwiedzili zabytkowy klasztor i Muzeum Prowincji Ojców Bernardynów. Jeszcze tego samego dnia, w drodze powrotnej do Stalowej Woli, odwiedzili Krzeszów, gdzie wzięli udział w przygotowanym wyścigu górskim, a także Rudnik nad Sanem i niżańskie planty.

Krzysztof Lesiczka

24 lipca 2015

Stało się

W niedzielę 28 czerwca odbył się pierwszy Jeżowski bieg na
5 km „ NAJEŻONA PIONA”. Bieg odbył się nad zalewem „Przystań”
w Jeżowem. Organizatorem biegu był Jeżowski klub biegowy „KLUB MATIEGO”
Impreza biegowa bardzo profesjonalnie przygotowana
i przeprowadzona, odbyła się podczas pikniku rodzinnego Powitanie Lata.
W biegu wzięło udział 80 zawodników nie tylko z powiatu niżańskiego, ale także zawodnicy z Tarnobrzega, Stalowej Woli, silna grupa z Jarosławia, byli także reprezentanci Sarzyny, Leżajska i Warszawy.
Zawody uświetnili swoją obecnością włodarze naszego powiatu i gminy, Starosta Powiatu Niżańskiego Pan Robert Bednarz, Wójt Gminy Jeżowe Pan Marek Stępak, była także Radna Sejmiku woj. podkarpackiego Pani Lidia Błądek. Każdy z zawodników który ukończył bieg, a ukończyli go wszyscy otrzymał pamiątkowy medal, w kategorii kobiet i mężczyzn pierwsze trzy miejsca nagrodzone zostały pucharami.
Klasyfikacja:
kat. kobiet
1 miejsce - Anna Sabat - Jeżowe
2 miejsce - Małgorzata Siembida - Stalowa Wola
3 miejsce - Ewelina Chamot - Cholewiana Góra
kat.mężczyzn
1 miejsce - Łukasz Sabat - Jata
2 miejsce - Tomasz Furman - Warszawa
3 miejsce - Mateusz Zieliński - Nowa Sarzyna
najmłodszy uczestnik -Sebastian Koc - Jeżowe
najstarszy uczestnik - Stanisław Młynarski - Zarzecze
Mamy nadzieję że po udanym debiucie „NAJEŻONA PIONA” wpisze się na stałe w kalendarz imprez sportowych Gminy Jeżowe. Gratulacje dla organizatorów, oby więcej takich imprez propagujących zdrowy styl życia
w naszym regionie.


Tekst: Grzegorz Rutkowski
Zdjęcia: Zbigniew Bednarz

19 lipca 2015

Jestem jak wino – z jeżowskiej winnicy Z mistrzynią oszczepu, Genowefą Patlą, rozmawia Ryszard Mścisz

Ryszard Mścisz: Na niedawnych Mistrzostwach Europy Weteranów, startując w kategorii W50, zrobiłaś prawdziwą furorę. Nie tylko wygrałaś w swojej koronnej kategorii rzutu oszczepem, ale także w pchnięciu kulą. Poza tym, rzucając oszczepem 45 metrów 27 centymetrów, pobiłaś o ponad metr rekord świata dla tej kategorii wiekowej, a następną zawodniczkę – Marię Cunha z Portugalii – wyprzedziłaś o prawie 7 metrów. Skąd u Ciebie wciąż tak doskonała forma?

Genowefa Patla: Wyniku 45,27 m, choć to rekord świata, nie da się porównać do lotu oszczepu na odległość 65,96 m (to inna klasa, sama poezja, precyzja wykonania i lotu). Formę utrzymuję dzięki swojej pracy, która jest kontynuacją mojego hobby i przygody ze sportem. Jestem nauczycielką wychowania fizycznego w gimnazjum, jednocześnie prowadzę ogólnorozwojową grupę rzutów, wyjeżdżam z podopiecznymi na obozy i to oni mnie mobilizują do utrzymania formy.

M.: Mieszkasz od wielu lat w Warszawie, jesteś nauczycielką wychowania fizycznego w Gimnazjum nr 94 na Ursynowie. Jak wygląda życie znanej, utytułowanej sportsmenki, uczestniczki Igrzysk Olimpijskich w Barcelonie?

P.: Jak każda kobieta i matka w naszym pięknym kraju, staram się godzić pracę i domowe obowiązki.

M.: Masz dwie córki, Malwinę i Dominikę. Z tego, co wiem, im również nieobcy jest sport. Jak sobie radzą, czy próbowały zmierzyć się z Twoją koronną dyscypliną?

P.: Tak, córki i męża Darka. Obie córki uczyłam w gimnazjum rzutu oszczepem i pchnięcia kulą. Dowiedziały się, ile trzeba pracować na wyniki w granicach 35-37 m. Po gimnazjum Malwinie spodobała się piłka ręczna, a Dominice zaimponowała piłka siatkowa... i skutecznie ominęły konkurowanie z mamą.

M.: Przed laty, chyba jeszcze zanim znalazłaś się w Warszawie, wypatrzyłem, że pewne sukcesy w rzucie oszczepem zaczęła osiągać twoja siostra Irena. Jak to wyglądało i dlaczego w jakimś momencie jej kariera została przerwana?

P.: Tak, Irena ćwiczyła ze mną w Warszawie przez okres liceum, a potem wróciła do Stalowej Woli i założyła rodzinę. Ma w swojej kolekcji srebrny medal Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży w 1987 r. oraz dwa brązowe medale z Młodzieżowych Mistrzostw Polski w 1987 i 1988 r. i... trójkę wspaniałych dzieci. Warto wspomnieć także, że wcześniej, w sezonie 1980/81 w Stalowej Woli ćwiczyła ze mną także druga siostra, Krystyna Olejarz. Czyniła szybkie postępy jako miotaczka. Jej wynik 35,78 m był rekordem okręgu stalowowolskiego w kategorii młodziczek, natomiast w rzucie dyskiem (1kg) zajmuje do tej pory 3 miejsce w historii klubu. Krysia jednak poczuła inne powołanie i jako siedemnastolatka wstąpiła do klasztoru (s. Dawida). Od ponad 30 lat jest  szczęśliwa siostrą zakonu Córek Bożej Miłości.

M.: Wróćmy do samych jeżowskich początków. Pamiętam, że potrafiłaś pokonać w siłowaniu się na ręce chłopaków z klasy (tak słyszałem, jako uczeń klasy równoległej). Ale pewnie nie miałaś okazji spróbować swoich sił w sportach siłowych, rzutowych?

P.: To prawda. Pan Nalepa – nauczyciel wychowania fizycznego Szkoły Podstawowej w Jeżowem, w czwartej klasie, na zastępstwie z przyrody, zrobił konkurs „siłowania na rękę”. W konkursie chłopców wygrał Kazik Kolano, wśród dziewcząt ja. Rozegraliśmy więc z Kazikiem finał, w którym wygrałam...

M.: Kiedy i przez kogo zostałaś odkryta jako utalentowana zawodniczka w rzucie oszczepem? A może wróżono Ci najpierw sukcesy w innej dyscyplinie?

P.: W średniej szkole gastronomicznej miałam super nauczycielkę, Urszulę Boni, która mobilizowała mnie do wszelkich sportów. W tym okresie trener Jerzy Jakowski przeprowadzał nabór do sekcji lekkoatletycznej i dostrzegł moje walory siłowe. Lekką atletykę zaczęłam uprawiać jesienią 1977 r. w Stali Stalowa Wola – w świetnie pracującej wówczas sekcji tego klubu. Rzucałam po kolei wszystkim: pchałem kulą, rzucałam dyskiem, próbowałam młotem, ale postępy w oszczepie były widoczne od początku. To do oszczepu moje predyspozycje okazały się największe.

M.: Na szkolnych zawodach lekkoatletycznych w Stalowej Woli spotkałem Cię jako uczeń LO w Rudniku nad Sanem, startujący w skoku w dal. Ty już nie miałaś sobie równych w rzucie oszczepem. Było to w roku 1978, może w 1979. Nie wiem czy to pamiętasz, bo takich zawodów masz zapewne za sobą mnóstwo. W każdym razie, kiedy zaczęłaś uprawiać sport poza szkołą, w klubie i jakie były te pierwsze Twoje sukcesy?

P.: Pamiętam takie zawody, ale chyba wtedy nie rozmawialiśmy ze sobą...? Ja rozpoczęłam sezon w Stali w 1978 r. z wynikiem 28,96 m, a zakończyłam wynikiem 41,98 m, tak więc postęp był znaczący. Tego roku zajęłam VII miejsce na Ogólnopolskich Zawodach Juniorów Młodszych w Wałbrzychu. Rok później (1979) wygrałam VI Ogólnopolską Spartakiadę Młodzieży w Bydgoszczy wynikiem 46,90 m i byłam dwunasta (z wynikiem 49,76 m) na Mistrzostwach Europy Juniorów, również w Bydgoszczy.

M.: Jakie były największe Twoje sukcesy w Stalowej Woli i jak to się stało, że trafiłaś do Warszawy?

P.: Złoty medal Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży, wspomniane 12. miejsce Mistrzostw Europy Juniorów z wynikiem 49,76 m oraz srebrny medal Mistrzostw Polski Juniorów w 1980 r. w Łodzi, gdzie zauważył mnie trener Tadeusz Paprocki i zaproponował przejście do Warszawy.

M.: 14-krotna mistrzyni Polski, 16-krotna reprezentantka Polski w meczach międzypaństwowych, 5-krotna rekordzistka Polski w rzucie oszczepem, dwukrotna uczestniczka mistrzostw świata (w Tokio i Sewilli), uczestniczka Mistrzostw Europy w Atenach i Stuttgarcie, 5-krotna finalistka Pucharu Europy i uczestniczka Igrzysk Olimpijskich w Barcelonie w 1992 roku. To wykaz najważniejszych Twoich osiągnięć i startów. Imponujący, choć i tak niepełny, wykaz. Czemu i komu zawdzięczasz to bogactwo sukcesów?

P.: Sukcesy zawdzięczam mojej systematycznej pracy i wysiłkowi wszystkich ludzi współpracujących ze mną przez prawie ćwierć wieku! (1978-2001.) Teraz, korzystając z okazji, pragnę podziękować za Waszym pośrednictwem pierwszemu trenerowi Jerzemu Jakowskiemu ze Stali Stalowa Wola, drugiemu z AZS-AWF Warszawa – panu Tadeuszowi Paprockiemu, oraz Jackowi Damszelowi Każdy z trenerów miał inne metody, które mogłam poznać, dlatego współpracę z każdym bardzo wysoko sobie cenię.

M.: Twój sukces na Mistrzostwach Europy Weteranów jest wyjątkowy, ale nie wiem czy aż tak zaskakujący. Mistrzostwo Polski zdobywałaś w 1999 i 2000 roku, mając 37 i 38 lat. W 2000 roku pobiłaś też swój rekord oszczepem nowego typu, rzucając 61 metrów 50 centymetrów w Siedlcach. Jaka jest tajemnica trwałości Twojej sportowej formy?

P.: Chyba należy stwierdzić, że kobieta jak wino: im starsza, tym lepsza… Tak realnie i poważnie zaś – to aktywny tryb życia jest tajemnicą mojej dobrej formy.

M.: Twojego rekordu Polski oszczepem starego typu – 65 metrów 96 centymetrów na zawodach w Nitrze – już nikt nie poprawi. A w takiej zbiorowej publikacji „Historia finałów lekkoatletycznych Mistrzostw Polski 1922-2011” znalazłem informację, że zdobyłaś najwięcej punktów na tych mistrzostwach (bo 152 – razem z kulomiotką Krystyną Danilczyk-Zabawską) i zaliczyłaś najwięcej finałów: aż 21. To imponujące osiągnięcia.

P.: Tak. Finałów (łącznie z okresem juniora) zanotowałam 24, natomiast 21 medali posiadam z samych Mistrzostw Polski (15 złotych, 5 srebrnych, 1 brązowy). Mam na swoim koncie rekord Polski (65,96 m) starym i nowym typem oszczepu (61,50 m.). To już historia i właśnie przez te sukcesy zapisałam się w niej.

M.: Czy mogło być jeszcze lepiej? Rozwinę nieco swoje pytanie, próbując je uzasadnić. Przez lata byłaś zdecydowanie najlepszą oszczepniczką w Polsce, ale w Europie czy na świecie było już znacznie trudniej o spektakularne osiągnięcia. A pamiętam, że w wieku juniorskim wygrywałaś na przykład z Finką Tiiną Lillak, która potem wszystkim uciekła ze swoimi wynikami. Czy to sprawa fizycznych, sportowych możliwości, jednak późnego dosyć wieku startu w tej dyscyplinie w porównaniu z wieloma innymi zawodniczkami, czy może w grę wchodzą jakieś inne czynniki?

P.: Nie wiem, czemu świat uciekał. Wiem, że ja starałam się i pracowałam uczciwie. Może brakowało menadżera, który by tę pracę trenera i moją dobrze wylansował?!

M.: Skupiamy się na sportowych sukcesach. Jak wygląda jednak Twoje życie osobiste? Czy masz jakieś inne pasje, zainteresowania, plany pozasportowe?

P.: Realizuję się jako matka, żona, nauczycielka i trenerka. Do pasji zaliczyć mogę zwiedzanie Polski, zdobywanie szczytów górskich,. Świat zwiedziłam dzięki sportowym wyjazdom, teraz najlepsze urlopy mam w Polsce.

M.: A jak wyglądają Twoje związki z Jeżowem, z rodziną – po latach i przy pewnym jednak oddaleniu od rodzinnych stron z racji miejsca zamieszkania?

P.: W Jeżowem bywam często na uroczystościach rodzinnych. Kontakty mamy bardzo dobre i spotykamy się 3-4 razy w roku.

M.: Zawody weteranów mają swoje kolejne kategorie wiekowe: W55, W60, W65... Na tegorocznych mistrzostwach w Toruniu biegał sprinty nawet 105-letni Stanisław Kowalski. W zasadzie to teoretycznie w kategorii W55, w momencie znalezienia się w niej, miałabyś jeszcze większe szanse niż teraz w W50, bo mogły tu startować zawodniczki o 2-3 lata młodsze. Jak widzisz te ewentualne przyszłe starty?

P.: Pana Kowalskiego, 105-latka, podziwiam. Planuję startować (może Mistrzostwa Świata w Lyonie?), ale w tych kategoriach każdy następny rok nie jest podobny do poprzedniego. Tu decyduje zdrowie i chęć systematycznej aktywności fizycznej. Dodam też, że zabawa jest na własne ryzyko i za własne środki, a wielu aktywnych seniorów na to finansowo nie stać.

M.: Jak się czujesz w zawodzie nauczycielki? Czy to jest praca, która sprawia Ci przyjemność? Czy udało Ci się wśród swoich uczniów znaleźć wielkie talenty?

P.: Jak już wspomniałam, jest to sportowa pasja poszerzona o uczenie innych, pasja, którą staram się zarażać młodzież. Znajdują się też talenty. Moja wychowanka zdobyła już dwa srebrne medale w pchnięciu kulą (oszczep też ćwiczy) w Mistrzostwach Polski Juniorów Młodszych.

M.: Dziękuję Ci bardzo, Genowefo, za wywiad. Życzę wielu dobrych lat życia i sportowej formy oraz tego zasłużonego poczucia sukcesu. Pozdrawiam Cię w imieniu swoim, ale także uczniów naszej szkoły i redakcji gazetki szkolnej „Post Scriptum” oraz dumnych z Twoich osiągnięć jeżowiaków.

P.: Dziękuję za gratulacje od wiernych kibiców z mojej rodzinnej, pięknej miejscowości Jeżowe. Sportowe pozdrowienia przesyłam nauczycielom, uczniom i redakcji gazetki „Post Scriptum”. Życzę uczniom sukcesów – pamiętajcie, że ambicje i zainteresowania pozwalają realizować cele życiowe i osiągać sukcesy.

                                                Ze sportowym pozdrowieniem  Genowefa Olejarz-Patla

 Genowefa Olejarz - Patla w środku

13 lipca 2015

Finał Pucharu Polski na szczeblu okręgu Stalowa Wola

Finał Pucharu Polski na szczeblu okręgu Stalowa Wola odbył się 6 maja 2015 r. na boisku piłkarskim „Czarni Sójkowa”: Sokół Sokolniki - Wisan Skopanie 1: 2.
Po zakończonym meczu Pan Szwed Władysław został nagrodzony ,,Złotą Odznaką Podkarpackiego Związku Piłki Nożnej” oraz okazałym pucharem za 15 lat działalności społecznej w klubie ,,Czarni Sójkowa”. Pan Szwed Władysław pełnił funkcję Prezesa Klubu, obecnie członek zarządu i gospodarz obiektu.

Wójt Gminy Jeżowe - Marek Stępak i Redakcja Gazety Jeżowskiej składa gratulacje Panu Władysławowi Szwed i życzy dalszej owocnej pracy na rzecz lokalnego sportu.

Roman Rurak

11 lipca 2015